wtorek, 2 lipca 2013

srebrna zebra ;)

Wpadł mi do głowy pomysł na koszyk w niestandardowych kolorach, których w gazecie raczej nie znajdziemy. Chwilkę to trwało, ponieważ malowałam każdą rurkę ręcznie by uzyskać określony efekt. Powstał koszyk, który można określić jako bardzo elegancki ;)




środa, 8 maja 2013

Miętusek :)

Torebka ta powstawała dość długo. Nie była to jednak kwestia plecenia, ale tego, że przy okazji jej robienia musiałam trochę opanować szycie na maszynie. Nie miałam do tej pory z tym dzikim urządzeniem wiele do czynienia. Całe szczęście mo i jest wspaniałą i uzdolnioną przyjaciółką, która cierpliwie pokazała mi jak oswoić maszynę i zrobić podszewkę ( dla tych którzy już szyją na maszynie to pewnie betka... ale ja sie bardzo cieszyłam z tego, że udało mi się to zrobić).  Dzięki temu powstał wyplataniec z wszytą w środek podszewką. Myślę, że jest wyjątkowy :)






poniedziałek, 6 maja 2013

Premiera - wyplatańcowy taboret :)

Po raz pierwszy wyplataniec stanął na własnych nogach :) To prototyp, przy którym sporo mieliśmy zabawy. Powstał dzięki doświadczeniu i kreatywności mego taty.
Tymczasem, ten czworonożny wyplataniec zaprasza do siadania na nim mieszkańców północy, ale kto wie gdzie stać mu wypadnie w niedalekiej przyszłości ;)



piątek, 8 lutego 2013

Biało-czarny

Każdy chyba posiał kiedyś niejeden długopis tam czy ówdzie. Małe koszyki wtedy cieszą bo dzielnie utrzymują podróżujące długopisy w ryzach:).





czwartek, 7 lutego 2013

Gazetowe podkładki raz jeszcze..

... w kolorowej tym razem odsłonie :) Jak pisałam już wcześniej, zielony kolor rzadko występuje w gazetach (ponoć drukarnie go nie lubią;-). Żółtego jest jeszcze mniej (ciekawe co on zrobił ;-)). Całe szczęście rurki można pomalować.




wtorek, 5 lutego 2013

Morski :)

Kosz został wypleciony na zamówienie i miał być maksymalnie zielono-niebieski. O ile z niebieskimi rurkami nie miałam problemu, o tyle zielony kolor bardzo rzadko w gazetowej przyrodzie występuje ;-) Część rurek zatem pomalowałam i dzięki temu powstał wyjątkowy koszyk.





piątek, 4 stycznia 2013

Białoruska Baba - w cyckach siła!

Wymiana umiejętności to doskonała rzecz, zwłaszcza jeśli dokonuje się w okolicznościach niemalże magicznych. Idąc do Pani Ali (twórczyni m.in.: Suwalskich Aniołów) czułam, że będziemy wyczyniać jakieś czary :). W parę chwil zaledwie, nauczyła mnie tradycyjnej białoruskiej metody robienia lalek z płótna,waty i włóczki. Co ciekawe nie używa się igły, a do tego najlepiej też nie używać nożyczek (płótno drzemy!). Każda taka lalka ma swoją historię i zadania do spełnienia. Duży biust lalek jest niezbędny - to w nim ma być ukryta siła Baby (nie dziwi to prawda?:)), a w warkoczu zaklina się mądrość (to już nie jest takie oczywiste:)). Ciekawskich odsyłam do Pani Ali po więcej detali :). Moja Baba zamieszkała już ze mną i mam nadzieję, że spełni zadania jakie przed nią postawiłam ;-)